Sri Lanka, rok 1964
Dom. Dom, którego domem nie można było nazwać. Budynek. Tak lepiej. Szary, prostokątny gmach
z wybitymi oknami, dziurawymi, odrapanymi drzwiami, z których wystawały ogromne drzazgi, kruszącymi się ścianami. Mimo tych wad na tle slamsów odznaczał się bardzo mocno. Jako jedyny w promieniu kilku kilometrów został wybudowany z porządnych materiałów, a nie odpadków, jakie widywało się na wysypiskach śmieci i w rzekach. Gmach otoczony był drutem kolczastym. Gdzieniegdzie na metalowych prętach widniały zaschnięte plamy krwi. Przy bramie stała dwójka ludzi. Mieli karabiny i noże. Zabijali. Taki dostali rozkaz.
Budynek miał jeszcze kilka tajemnic. Znajdowała się w nim piwnica. Była głęboka, ale ciasna. Tłumiła oddechy kilkudziesięciu przerażonych ludzi. Nie zawinili niczemu i nikomu. Po prostu padli ofiarą kaprysu. Chorej żądzy mordowania tych, którzy nie mieli szans się bronić. Dzień w dzień staczali walkę o przetrwanie, ale życie nie dało im prawa do wyboru, oprócz tego, czy zginąć od kuli, czy z głodu.
Było w tej piwnicy sporo dzieci-małych lankijczyków, którzy mogli stać się przyszłością narodu. Wojna zgasiła w nich wszelkie ambicje, a z wychudzonych twarzy zamazała uśmiechy. Nie słychać było radosnych okrzyków świadczących o zabawie, bo dzieci nie miały czym się bawić. Siedziały otoczone ramionami rodziców ufnie patrząc im w oczy i słuchając ich bajek o lepszej przyszłości.
Ciszę raz po raz przerywał pojedynczy chichot. Między stłoczonymi ludźmi biegała mała dwuletnia dziewczynka. Różniła się od nich. Miała trochę inny kolor skóry, trochę inny odcień oczu, trochę inną fakturę włosów. Matka nadała jej imię Anokhi, czyli niezwykła. Dziecko jednak było odpychane przez ludzi, straszone i szkalowane. Wszyscy wiedzieli, że ta istota była córką jednego z tych białych, którzy zgotowali im los gorszy od piekła. Nazywali ją dzieckiem szatana, złym znakiem, a jej matkę czarownicą i nieczystą.
Po miesiącach oczekiwań i życia w ciągłym strachu nadeszło wybawienie-armia brytyjska. Udało im się wyzwolić cierpiący naród, ale dla więźniów szarego gmachu było za późno. Pewnego dnia do piwnicy weszli strażnicy spod bramy. Podnieśli karabiny i zaczęli strzelać do płaczących, błagających o litość i napierających na ściany przerażonych ludzi. Nie mieli żadnych zahamowań. Nie obchodziło ich, czy strzelają do kobiety, czy do dziecka, czy mężczyzny. Zabijali, by pozbyć się problemu. Matka-czarownica widząc co się dzieję złapała Anokhi i schowała dziewczynkę w szczelinie między ścianami. Płacząc histerycznie kazała siedzieć małej bez słowa, nie pokazywać się. Chwilę później matkę dosięgła kula jednego z morderców. Padła bez życia na szarą podłogę z twarzą spływającą brudem i słonymi łzami rozpaczy.
***
-Słyszysz to?
-Te piski? Pewnie myszy...
-Sprawdź!
Do oczu małej dziewczynki dostało się światło. Bolało. Och, jak potwornie bolało. Skrzywiła się. Po chwili poczuła, że ktoś ją bierze na ręce.
-Patrz, John. Niezły numer, nie?
-Dziecko!
-Co z nią zrobimy?
-Trzeba ją stąd zabrać.

Zapowiada się nieźle...
OdpowiedzUsuńpamiętasz mnie? : D swego czasu miałaś mnie w linkach, na onecie oczywiście.
OdpowiedzUsuńPewnie,że pamiętam ;D a już nie mam cię w tych linkach?
Usuńvrael./skletka
Prolog jest niezwykły, nie spotkałam się jeszcze z takim wprowadzieniem. Widzę z boku Slasha, lubię to :3 Czekam na pierwszy rozdział i mam nadzieję, że nie porzucisz love-in-an-elevator.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Gelignite (dawniej Dirty_Michelle)
ba,że nie porzucę! :3 Dziękuję za opinię! I DAWAJ MI TO TWOJE OPOWIADANIE W KOŃCU! <3
UsuńW sumie to nic nie napisałam. Tylko prolog, który w sumie prologiem nie jest, bo wygląda jak rozdział XD Jestem za leniwa żeby cokolwiek poskładać, wolę kolejny raz oglądać 18 serię Top Gear (w ostatnim odcinku jest Slash <3)
UsuńSlash Slashem-OPOWIADANIE KURWA! XD
UsuńMamo, nie bij :C Coś dzisiaj napiszę, coś jutro, i za miesiąc może skończę to opowiadanie XD
UsuńNie biję przeca,a prologami się nie martw. Ja w większości opowiadań nie mam prologów ;p Więc to może być pierwszy rozdział. :D
UsuńDobra, to mam własnie szczenkę na stole i jestem w głębokim szoku... i nie wiem, co napisać. To ma być opowiadanie o Gunsach? Bo jak tak, to się zaczyna tak innaczej niż wszystkie, co do tej pory czytałam... a jak nie ma byc o GNR, to i tak no kurde.. szaczunek. I nic wiecej nie potrafię napisac..
OdpowiedzUsuń